Artykuł: Gdzie był wtedy Bóg?

Gdzie był wtedy Bóg?
Barbara Rak

Codzienność tego świata przeraża. Każdego dnia media prześcigają się w przekazywaniu nam strasznych informacji o wojnach, kataklizmach, wypadkach i morderstwach. Niektóre redakcje wyznają zasadę, że dzień bez tragedii to dzień stracony. A czasem łapiemy się sami na tym, że rano przewracamy nerwowo szpalty gazet albo klikamy w internecie, szukając sensacyjnych zdjęć i materiałów.

Kiedy stanie się coś złego, coś, co nas przeraża; kiedy giną dzieci, rodziny, młodzi ludzie, albo dochodzi do katastrof, wielu wypowiada rozpaczliwe, ale prawie zawsze to samo pytanie: Gdzie był wtedy Bóg? Niemożliwe, że dopuścił do czegoś takiego! Gdzie Jego miłosierdzie?

Gdzie był?

Ano pewnie tam, gdzie był dwa tysiące lat temu, gdzie wzburzony tłum krzyczał patrząc na Jego Syna: Ukrzyżuj go! Pewnie tam, gdzie podniecony Judasz szybko chował sakiewkę ze srebrnikami, które otrzymał za wydanie niewinnego człowieka.

A dzisiaj? Gdzie jest dzisiaj? Myślę, że tam, gdzie rozglądając się dookoła czy nikt nas nie widzi, obgadujemy kolegę z pracy, bo właśnie zmienił kolejne auto. Tam, gdzie po kilku kieliszkach ojciec pakuje całą rodzinkę do auta i rusza w drogę powrotną po udanym grillu. Tam, gdzie facet dostał po raz kolejny alkohol „na kreskę” i zmierza do domu, gdzie urządzi swojej żonie i dzieciom istne piekło. Tam, gdzie kłócimy się zajadle w tematach politycznych uważając, że przeciwnik w dyskusji jest oszołomem i durniem. Jest w rodzinach, gdzie od kilku pokoleń rodzeństwo ze sobą nie rozmawia, bo krzywdząco podzielono majątki po rodzicach. W autobusie, gdzie nikt nie ustąpi miejsca staruszce. Jest nawet w kościele, gdzie uważnie patrzymy kto siedzi w pierwszej ławce i zastanawiamy się jaki jest dwulicowy a po mszy komentujemy: że „czarny” znowu zgarnął niezłą tacę.

Jest. Trudno w to uwierzyć, ale jest… Zapominamy, że dał nam największy dar, z którym zupełnie sobie nie radzimy: wolną wolę. Chyba nie jest z nas zadowolony… Przecież widzi, jak z niej korzystamy… Owszem, doceniamy ją. Krzyczymy w niebogłosy, kiedy ktoś próbuje nam ją ograniczyć. Pilnujemy tej wolnej przestrzeni i korzystamy z niej bez ograniczeń. Zawładnęliśmy światem i działamy, niestety, nie zawsze na jego chwałę.

Wolna wola sięga po narkotyki, pije alkohol, potem siada za kierownicę, zabija, morduje, krzywdzi, selekcjonuje, gwałci. Po co Bóg nam ją dał?

Wyobraźmy sobie świat bez wolnej woli – sterowany przez Boga. Nikt nikogo nie krzywdzi, nie robi rzeczy niewłaściwych. Mówisz „tak” bo myślisz „tak” i nie potrafisz kogoś skłamać, że „nie”. Idziesz tylko tam, gdzie powinieneś, ręka sięga tylko po to, co masz wziąć, umysł może być wyłączony – fajnie? Chyba nie….

Mamy wolną wolę, dostaliśmy ziemię, którą mamy sobie czynić poddaną. Nasze życie to pasmo niekończących się wyborów i decyzji, za które my sami jesteśmy odpowiedzialni.

Bóg nie działa jak GPS albo agencja ubezpieczeniowa. Gdyby tak było – kościoły na całej ziemi byłyby pełne, każdy nosiłby medalik i bez wstydu czynił znak krzyża. On pozwala nam żyć według swojego sumienia, a my musimy to życie przeżyć tak, aby nikt przez nas nie cierpiał i żebyśmy nie doprowadzili do takiej sytuacji, że ktoś zapyta: a gdzie był wtedy Bóg?

Źródło: http://www.nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/stara_strona/numery/072011/08.html (18.07.2019 r.)